niedziela, 15 stycznia 2017

Życie w mroku

Ten blog będzie o moim zmaganiu się z lękiem i depresją. Będę pisał bardzo nieregularnie, bo wiem, że nie jestem w stanie robić cokolwiek regularnie. A może nawet na tym pierwszym wpisie się zakończy.
Urodziłem się w roku 1973 w środkowej Polsce, w małym miasteczku. Moje życie od urodzenia do końca szkoły średniej było szczęśliwe. Z nostalgią wspominam tamte czasy, zwłaszcza czas szkoły podstawowej. Najpiękniejsze były święta rodzinne zwłaszcza Boże Narodzenie. Spędzaliśmy je: ja, brat, rodzice, dziadkowie, wujostwo. Na drugi dzień jechaliśmy do drugich dziadków. Dla małych dzieci ta atmosfera z choinką i prezentami były niesamowite. Ze łzami w oczach powracam do przeszłości. Jest ona dla mnie ucieczką, schronieniem przed trudną teraźniejszością. A jednocześnie mam świadomość, że to ucieczka donikąd, bo na końcu zawsze czeka mnie powrót do rzeczywistości. Pozostaje tylko gorycz.
Jestem introwertykiem. Bardzo trudno nawiązuję kontakty z innymi ludźmi. Przez całe życie miałem jednocześnie jednego lub dwóch bliskich znajomych. Zawsze uciekałem od ludzi i wolałem książki w zaciszu domowym. Marzyłem o życiu w pustelni. Jestem żonaty, bezdzietny, mam wyższe wykształcenie. Za niedługo będę bezrobotny. Szukam pracy fizycznej, bo na nic więcej mnie nie stać. Nie mogę znaleźć. Cztery lata temu też byłem w podobnej sytuacji. Wpadłem wtedy w depresję. Bałem się chodzić na rozmowy kwalifikacyjne. Jechałem gdzieś, a później przesiedziałem zamknięty w aucie i wracałem do domu z poczuciem porażki. Potem znajomy zaproponował mi pracę za najniższe wynagrodzenie do odbierania telefonów. To było dla mnie wybawienie. Niestety ten czas się kończy i czuję, że znów będzie ciężko, bo już depresja i lęk dopomina się o swoje. Mam pracę do końca marca 2017 roku. Najgorzej jest w niedzielę wieczorem. Myśli kotłują mi się w głowie. Nie wiem gdzie iść, kogo pytać. Boję się ludzi, ich reakcji. Mam nadwrażliwy charakter, poczucie winy oraz niskie poczucie wartości. Czuję, że zmarnowałem życie, moje wykształcenie i dobrą pracę, którą kiedyś miałem.
Co będzie dalej nie wiem i nawet boję się myśleć. Czuję pustkę.
Jestem osobą wierzącą, ale chyba słabo, gdyż niewiele mi to pomaga. Mimo to staram się modlić i mam nadzieję, że Bóg mnie nie zostawi w potrzebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz